Powrót w rodzinne strony

 

Chyba w życiu każdego z nas przychodzi taki moment, kiedy mamy dość wszystkiego. Przepełnia nas zmęczenie, zalewa fala zniechęcenia i chęci po prostu odłączenia się od wszystkiego co nas otacza. Od naszej codzienności, która łatwo może stać się monotonią.

Dobrze jest mieć wtedy swoje lekarstwo, antidotum na gorsze chwile. Dla każdego z nas może to być coś innego: spacer z ulubionym czworonogiem, wypad na miasto z przyjaciółmi czy całodniowe zakupy w galerii.

Moim lekarstwem jest powrót w rodzinne strony. Nawet na jeden dzień.

Urodziłam się w Gorzowie Wielkopolskim i tam też spędziłam większą część swojego życia. Co się z tym wiąże przeżyłam w tym mieście wiele ważnych chwil, tych dobrych ale i też tych złych. Do Gorzowa przypisane są moje wspomnienia. Kiedy tylko przyjeżdżam to czuję jakbym na nowo je rozpakowywała.

Dlaczego wyjechałam? Standardowo- studia, jedne, drugie, kolejne, jedna praca, druga i tak nie było już możliwości powrotu bez większych konsekwencji. Małe miasta mają to do siebie, że ciężko jest w nich rozwijać się na wielu płaszczyznach. Dają możliwości rozwoju, wiadomo, ale nie w każdej branży. Nie oszukujmy się: im większe miasto tym lepiej dla młodych i łatwiej jest coś osiągnąć.

Kiedy wróciłam z Poznania do rodziców na kilka dni, znów poczułam się jak małe dziecko. Bez trosk, zmartwień. Zostawiłam na moment wszystko co złe i przykre ponad sto kilometrów za sobą. Wróciłam i już pierwszego wieczoru przemierzałam z nostalgią drogi, które kiedyś były moją codziennością. Uliczki, skrzyżowania, bloki. Każdy krok budził nowe wspomnienia do których tak często wracałam w myślach czy snach. Czułam jak mięśnie rozluźniają się a głowa oczyszcza. Znów było dobrze. Tak mało czasem trzeba, żeby ostudzić strudzony umysł i przestać widzieć wszystko w ciemnych barwach.

Gorzów to moja przystań. Mój sposób na smutki, moje miejsce odpoczynku. To moi rodzice, przyjaciele, moje wspomnienia.

Cieszę się, że mimo wszystko dużo się tutaj dzieje. Nic nie stoi w miejscu, rozwija się na swoją skalę. Mimo, że ulice z dzieciństwa często wyglądają już inaczej, nowocześniej to wciąż w mojej głowie są wyjątkowe i jak sprzed 20 lat.

Cudownie słyszeć od znajomych, którzy tutaj mieszkają, że są szczęśliwi.

Uśmiecham się, kiedy widzę, że ciekawe marki postanawiają otworzyć swoje salony i butiki w Gorzowie.

Dobrym przykładem tego jest salon Lilou na Wełnianym Rynku 3– jednym z bardziej kultowych miejsc w całym mieście. Z Lilou jestem związana od samego początku, zbierałam ich spersonalizowane bransoletki i wiązałam je z każdą ważniejszą chwilą w moim życiu jak 18 urodziny, zdana matura, przyjęcie na studia, obrona pracy magisterskiej, pierwsza wymarzona praca, zakup ukochanego psa. Dzięki temu zawsze patrząc na nie pamiętam jak dużo osiągnęłam dzięki mojej determinacji i jak wiele mam. Czasami o tym nie pamiętamy i zamartwiamy się bzdurami zamiast skupić na tym co ważne w życiu. Niestety.

Tym razem w Gorzowskim Lilou wybrałam magiczny zestaw w piórkiem. Jest to wzór dla mnie wyjątkowy ponieważ mój pierwszy tatuaż, który zrobiłam kilka lat temu to właśnie piórko. Ulotność, delikatność, kreatywność. Od teraz także mój łącznik z rodzinnym miastem.

liwia

liwia

Please go to profile.php to write an introduction yourself!

22 komentarze

  • Lisa
    26 czerwca 2017 o 16:18

    I powrót do pisania!

  • Weronika
    26 czerwca 2017 o 20:05

    Ale piekne zdjecia 🙂 sliczne! Tez mieszkam w gorzowie ale ja wrecz przeciwnie najchetniej uciekam z gorzowa jak najdalej i nie moge doczekac sie studiowania w warszawie.

  • Agnieszka P
    26 czerwca 2017 o 20:20

    Tesknota za tym co bylo i co nie wroci..

  • Jagoda
    26 czerwca 2017 o 20:56

    Nie miałam pojęcia, że otworzyli się w Gorzowie 😮

  • Bartosz
    26 czerwca 2017 o 21:28

    ;**

  • Ewa
    26 czerwca 2017 o 21:59

    Ja mam tak samo z Lublinem 🙂 ale niestety wracam bardzo rzadko… cała rodzina jest rozrzucona po europie 🙁

  • Kklaudia
    27 czerwca 2017 o 08:01

    Gorzow najlepsze miasto!

    • liwia
      Liwia
      17 lipca 2017 o 14:45

      szkoda tylko, że tak mało rozwijające się..

  • Vintage
    27 czerwca 2017 o 08:16

    Twój dom może ci zastąpić cały świat. Cały świat nigdy nie zastąpi ci domu.

    • liwia
      Liwia
      17 lipca 2017 o 14:45

      ojjj prawda:) zgadzam się !

  • Iwo
    27 czerwca 2017 o 09:11

    Witam. Co to za piękna szara sukienka na zdjęciach?

    • liwia
      Liwia
      17 lipca 2017 o 14:44

      Niumi 🙂

  • Ewela
    27 czerwca 2017 o 14:03

    Wydaje mi sie ze w dzisiejszych czasach malo mlodych ludzi ma takie podejscie do rodzinnego miasta. Sentymenty stracily dzisiaj na wartosci..

    • liwia
      Liwia
      17 lipca 2017 o 14:43

      To przez to, że dużo ludzi wyjeżdza za granicę, wyjeżdza do dużych miast zatracając wartości albo czasem po prostu nie mając już bliskich w rodzinnych miastach

  • Błażej
    27 czerwca 2017 o 23:50

    Nasza miłość zaczyna się we własnym domu i niemal zawsze kończy się tam, gdzie się zaczęła.

    • liwia
      Liwia
      17 lipca 2017 o 14:43

      Piękne słowa 🙂

  • Martyna
    29 czerwca 2017 o 09:24

    Życie to ciągła podróż do domu 🙂

    • liwia
      Liwia
      17 lipca 2017 o 14:42

      Może nie zawsze i nie dla każdego.. 🙂 Jedni wolą jednak gonić za czymś innym i nie mają takich priorytetów

  • Magda Lola
    29 czerwca 2017 o 09:27

    Dla człowieka, podobnie jak dla ptaka,
    świat ma wiele miejsc, gdzie można odpocząć ale dom jest tylko jeden jak dla ptaka gniazdo 🙂 pewnie dlatego tak czujesz i tak czuje wiekszosc z nas

    • liwia
      Liwia
      17 lipca 2017 o 14:41

      zgadzam się w 100% !

  • Medzik
    29 czerwca 2017 o 20:52

    Piekna bizu 😍😍😍😍

Dodaj komentarz